Dowcipy

3d-bac-robak-na-haczyku-polowow-pixmac-ilustracja-12184253

Spotyka się dwaj wędkarze. – Co u Ciebie nowego, Stachu – pyta jeden. – Aaa… żona mi nie pozwala jeździć na ryby – odpowiada Staszek. – Ale nie o to pytam, pytałem: co nowego?

Wielki, ogromny, wielopiętrowy supermarket, w którym kupicie wszystko. Szef przyjmuje do pracy nowego sprzedawcę, dając mu jeden dzień okresu próbnego żeby go przetestować. Po zamknięciu wzywa szef nowego sprzedawcę do biura: – No to ile dziś zrobił pan transakcji? – pyta sprzedawcę. – Jedną, szefie. – Co? Jedną?! Nasi sprzedawcy mają średnio od sześćdziesięciu do siedemdziesięciu transakcji w ciągu dnia! Co pan robił przez cały dzień? A właściwie to ile pan utargował? – Trzysta osiemdziesiąt tysięcy dolarów. Szefa zatkało. – Trzy… sta osiem… dziesiąt tysięcy? Na Boga, co pan sprzedał?! – No, na początku sprzedałem mały haczyk na ryby… – Haczyk na ryby? Za trzysta osiemdziesiąt tysięcy? – Potem przekonałem klienta żeby wziął jeszcze średni i duży haczyk. Następnie przekonałem go, że powinien wziąć jeszcze żyłkę. Sprzedałem mu trzy rodzaje: cienką, średnią i grubą. Wdaliśmy się w rozmowę. Spytałem gdzie będzie łowić. Powiedział, że na Missouri, dwadzieścia mil na północ. W związku z tym sprzedałem mu jeszcze porządną wiatrówkę, nieprzemakalne spodnie i rybackie gumowce, ponieważ tam mocno wieje. Przekonałem go, że na brzegu ryby nie biorą, no i tak poszliśmy wybrać łódź motorową. Spytałem go jakie ma auto i wydusiłem z niego, że dość małe aby odwieźć łódź, w związku z czym sprzedałem mu przyczepę. – I wszystko to sprzedał pan człowiekowi, który przyszedł sobie kupić jeden, jedyny haczyk na ryby?! – Nieee. On przyszedł z zamiarem kupienia podpasek dla swojej żony. Zaproponowałem mu, że skoro w weekend nici z seksu to może pojechałby przynajmniej na ryby…

Spotyka się dwóch przyjaciół. Jeden z nich jest od niedawna żonaty. – Dlaczego nie chodzisz już na ryby? – Żona mi nie pozwala. – Spróbuj zrobić tak jak ja. W piątek przygotowuję sobie sprzęt wędkarski i chowam go w piwnicy. W sobotę rano kiedy wstaję z łóżka, odkrywam kołdrę i patrzę na cielsko mojej żony, i mówię: – I to ma być moja żona? Taki hipopotam? Wtedy zaczyna się awantura, ona wygania mnie z domu, a ja zabieram sprzęt z piwnicy i idę nad rzekę. Wieczorem wracam do domu z rybami, żona jest zadowolna i godzimy się do następnej soboty… Spróbuj tej metody! Świeżo upieczony małżonek przygotował wszystko za radą przyjaciela. Wstaje rano w sobotę, odkrywa kołdrę pod którą śpi naga małżonka i mówi: – A do diabła z rybami!

Józek, stary wędkarz, chce zaprosić Staśka na ryby: – Stasiek jedź ze mną w sobote na ryby… – Józek, ale co ty mi proponujesz, przecież ja nigdy w życiu żadnej ryby nie złowiłem, bo nie umiem… – A co tu umieć? Nalewasz i pijesz…

Wędkarz wybrał się na połów. Gdy doszedł nad rzekę stwierdził, że zapomniał zanęty. Wracać mu się nie chciało. Rozejrzał się i zobaczył małego węża, który akurat upolował robaka. Zabrał mu tego robaka, ale jakoś żal mu się zrobiło węża. Otworzył puszkę z piwem i wlał wężowi parę łyczków. Wąż przełknął i zniknął w gęstwinie. Godzinę później wędkarz poczuł stukanie w nogę. Patrzy, a to ten sam wąż, trzymający w pysku trzy kolejne robaki.

Pewien strażnik cały dzień kontrolował wędkarzy, jednak nikomu nie wlepił mandatu. W końcu podchodzi do kolejnego wędkarza z chęcią poprawienia sobie nastroju i mówi:
– Poproszę kartę wędkarską.
– Nie mam – słyszy w odpowiedzi.
– Płaci pan 50 zł.
– Za co?
– Za łowienie ryb bez karty.
– Przecież ja nie łowię ryb tylko kąpię glizdę.
– To płaci pan 100 zł kary!
– Za co?
– Bo glizda nie ma kąpielówek!

Po zbadaniu młodego mężczyzny lekarz mówi:
– Powinien pan zażywać więcej ruchu, gimnastyki, pływania…
– Ależ panie doktorze, jestem mistrzem naszego okręgu w wędkarstwie!
– To powinien pan zostać mistrzem Polski!

Facet stoi nad łowiącym wędkarzem i się przygląda. Po trzech godzinach zdenerwowany wędkarz mówi: – Panie, wez pan wędke i stań obok, a nie stój mi nad głową. – Widzi pan, ja to bym nie miał cierpliwości- odpowiada.

Spotykają się dwie panie dżdżownice i jedna mówi do drugiej:
-gdzie pani mąż?? –
a….. wyciągneli go na ryby

Kowalski siedzi nad rzeką i nerwowo przekłada wędkę z ręki do ręki:
– Gdyby wędkarstwo nie uspokajało nerwów, to bym zaraz to rzuci!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s